Lepszy wiersz niż pisanie o maturach
2012-05-17
Czasem
Czasem jestem normalny Czasem kocham, rzadziej nienawidzę Czasem się sam po prostu siebie wstydzę
Czasem mnie zobaczysz Czasem do mnie uśmiechniesz Rzadko na szczęście ode mnie z płaczem wybiegniesz
Czasem pomyśle A później to zrobię Czasem uda mi się pojechać na wozie
Czasem spojrzę w gwiazdy Czasem sprawdzę co u Ciebie Jednak i tak za często patrze tylko wgłąb siebie
Czasem mam pecha Wtedy patrzę w lustro i się śmieję Bo najczęściej śmiać nam się chce z samych siebie
Może mnie odnajdziesz Czasem nam nadzieję Czasem napisze o tym wszystkim wiersz i znów się zaśmieję
A geo poszło zgodnie z planem. Musieliście trzymać kciuki :)
Prawie zapomiany
2012-05-16
I tak dochodzimy do małego finału opowieści ,,decorator i LO'' Miałem się odezwac dopiero w czwartek, wiem. Jednak mój nawyk podsumowywania wszystkiego zwyciężył. Co mogę stwierdzić na podstawie tych... prawie 2 tyg moich matur. Że niszczy ona pamięć. Zdecydowanie. Człowiek czuje się jakby narodził się w dzien matury z polskiego rano. Nie, to nie jest miłe nardzić się na nowo. Jesteś wtedy w centrum uwagi, dzwoni rodzina z zapytaniem ,,jak tam'' Może się to komus podoba, mi to zbrzydło po 3 dnich. W dodatku pogoda jest taka a nie inna. Jaka juz 19 laetni obywatel tego kraju nie wiem kim jestem. Jezeli chociaż połowa tego co mówią po radiach i telewizjach jest prawdą, to przestaję się dziwić ,czemu ludzi wyjeżdzaja za granice w nadziei lepszego jutra. Maturzysta w ciągu maja zapomina co to jest być człowiekiem, to nie żart. Jesteśmy sprowadzeni do bycia wyznacznikiem stanu edukacji w szkole. To wszystko jest tak ladnie oprawione ,,proszę i dziękuję i powodzenia życzę'' ale czuję sie jak warzywo w zupie. Jestem tylko po to by dać zarobić kucharzowi. Juz kiedyś o tym nawet pisałem. W dodatku nagle poczułem chęć naprawienia wszystkiego w tydzien. Chce by wszyscy widzeli mnie w innym swietle, żebym dał sie pozanć jako decorator. Jednak nie mam zamiaru pokazywać tego bloga klasie. Z prostej przyczyny - ostatnie wpisy. W dodatku to tylko słowa. A ja się składam jeszcze z ciała itp rzeczy materialnych. A moim problemem jest to, że zbyt często nie potrafię przenieśc decoratora tam, w duży świat. I chyba pora to zmienić. Tylko czemu tak kurwa późno ?
Nawet o perfumach słowo się znalazło
2012-05-15
Dodatek do odpowiedzi na pytanie ,,po co nam są przyjaciele?'' Po to, by Ty masz jakieś problemy z którymi ledwo sobie radzisz, zaczął zajmowac się radosciami swojego przyjaciela. Nie po to, by zapomniec, tylko by dać sobie odpocząć i złapac potrzebnego dystansu, jak ja. A cieszyć się z czyjegoś szczescia nie jest tak trudno. Wystarczy odrobina człowieczeństwa. Ja osobiście już staram się wrócić do jakiegoś stanu osobowości. Do czwartku dam spokojnie radę.
I jeszcze jedno - jak dziewczyna mówi o Tobie, że pachniesz męskimi perfumami, to wiedz, ze coś się dzieje.
Teraz z innej beczki. Inna historia, inne realia, inni ludzie. Jeżeli niedojrzały chłopak wyczuje ,,krew'' a inaczej i bardziej wulgarnie mówiąc ,,chcicę'' u dziewczyny, to ona mogłaby go kroic nozami, dziabac siekierami a on i tak będzie na nią leciał. Przynajmniej taki przypadek teraz obserwuję. Brak instynktu samozachowawczego u facetów jest chyba porażający.
Mam do wszystkich czytelników [czytelniczek raczej, wiem ,ze mało który facet tu kiedy zaglądnie] o trzymanie za mnie kciuków w czwartek od 9 rano do 11. Będe pisał jedną maturę, na jakiej mi zależy. Do zobaczenia chyba już w czwartek.
maybe its just a crush ?
2012-05-12
Chyba czas wykorzystywac doswiadczenie. Nie po to kiedyś wycierpiałem tyle by teraz te błedy powtarzac. Gdy wszystko Ci przypomina o Twoim problemie: radio puszcza utwory o nieszczeliwej miłości, TV teledyski o tym samym. W sieci trafiasz na wyjątkowo duzo kwejków o miłości. To wyglada jak spisek normalnie. Jeszcze pamiętam doskonale jak kiedyś.. całkiem niedawno nawet taki ,,spisek'' mnie zmiażdżył. Dziś jest trochę inaczej, tak, nadal mnie to denerwuje że nagle jak na zawołanie ktoś mnie wsadził do garnka z zupą ,,miłosna''. Tylko teraz jest... madrzejszy ? Silniejszy? A może mi wszystko jedno? A może jednak nie liczy się metoda, a skutek jaki osiagnałem: przezycie - chyba to będzie najlepsze słowo. Może wystarczy sobie powiedziec ,,it's just a crush''
Co mnie cieszy? Że jednak nauka nie idzie do końca w las. Nie, nie jest dobrze. Długo pewnie tak nie będzie. Jednak trzeba dać sobie radę. Za stary jestem by się poddac juz.
,,Wierzę jednak w anioły, nie takie jednak ze skrzydłami i aureolami'' - jeżeli ktoś te słowa zrozumie poprawnie, to szacunek.
decorator igra z ogniem i chce iśc w świat!
2012-05-11
Jeżeli istnieje jakiś ranking facetów, którzy lubia wpędzać się w poplatane sytuacja damsko męskie to chyba łapię się do pierwszej 100 tego rankingu. Oczywiście zostawiam marginaes na moje czarnowidzctwo. Jednak spojrzeć w oczy samemu strachowi i usmiechac się do już jednak lekka przeginka. Igram z ogniem. O ile jeszcze nad tym wszystkim [tak mi się wydaje] panuję. Tyle ile taki stan rzeczy potrwa ? Chciałbym sobie radzić z zyciem tak samo, jak poradziłem sobie z ustnym egzaminem z j. angielskiego. Mam teraz sporo watpliwości. Jednak wiem jedno. Niech tylko napisze ostatnią maturę, to robię swoje CV i wyślę je do lokalnego radia. Najwyżej nic z tego nie wyjdzie. Nie nie będe gdybac ,,co by było gdyby''
Dodane ok. 22
może lepiej, że to dopiszę do notki, a nie stworze nową. Strach wygrywa. W cholernie perfidny sposób. Wykorzystuje sytuacje losową sprowadza mnie na ziemię. Nie wiem czy mam opisac swój problem. Napewno mi to nie pomoże się z nim pogodzic, a tylko roznieci to wszystko. Nie sadziłem, że kiedykolwiek zazdrość zostanie wykorzystana w taki musze przyznac ciekawy sposób. Jesteśmy zazdrosni o kogoś, na kim nam zalezy, nie ? A jeżeli jesteśmy zazdrosni o kogoś, o kogo byc zadrośni nie powinniśmy ? Tu pojawia się problem, przed którym stanałem. Odsuwałem to wszystko od siebie jak mogłem by skoncentrować sie na maturach. Udało się w zasadzie do dzisiaj. Ostatnie wydarzenia jednak mnie osłabiły. Jedyne czego teraz chcę to jakoś zmobilizowac swoją głowę do myslenia o geografii. Potem niech sie dzieje co chce. A nie. Potem to ja będe musiał to powiedziec. To bedzie jazda
stop!
2012-05-08
Znamy wszyscy historię o brzydkim kaczatku. Niektórym [takze i mi] wciskano podobny kit, że będe sławny, bogaty, przystojny <- to ostatnie jest najlepsze. Raczej w łabędzie sie nigdy juz nie zamienie, trudno. Prawie rok temu napisałem coś o tym, co tak na prawde spowoduje szczescie w moim zyciu. Zdania jeszcze nie zmieniłem. Jednak z perspektywy czasu zauwazyłem, że zmiana w łabadka następuje raczej niezauwazalnie. Już wyjasniam. My historię o tym kaczatku łapiemy w bardzo prosty sposób - kiedyś sie nami będa zachwycac. Wizualnie. Oczywiscie Andersen piszac to miał co innego na mysli, cóz. A przecież człowiek nie jest łabędziem. My inaczej się zmieniamy, inaczej piękniejemy. Człowiek po prostu czasem dorasta. Zmienia kilka trybików w głowie a cała jego wewnętrzna maszyneria zaczyna kręcić sie inaczej. I raz na jakiś czas z gbura i prostaka wyjdzie romantyk. Raz z nieodpowiedzialnej pannicy wyjdzie wzorowa żona i matka. Może nienajlepszy przykład ,,wzrokowy'' ale niech przyznają sie faceci: gdy bylismy mali, smieleismy sie z rudowłosych dziewczyn, a teraz o takich śnimy po nocach [no może nie ja, ja jednak wolę brunetki ciągle]. Do czego zmierzam jednak. Może zerwijmy z tym, jak sami siebie postrzegamy. My widzimy siebie z perspektywy 2-3 lat gdy często popełnialismy błedy [sam taki jestem]. Czasem sami nie dostrzeżemy, że wyrastaja nam białe piórka z duszy i nie zaczynamy byc najzwyczajniej w swiecie w czymś ,,dobrzy''. I może i ja przestanę na siebie narzekac. Kiedyś sobie powiem ,,dobra robota''.
bukiet zgniłych róż
2012-05-05
Bukiet czerwonych kwiatów rzuconemu pod drzwi urodziwej kobiety na bank wywrze na niej piorunujace wrażanie. Jednak nie moge oprzec się wrażeniu, ze ostatni znany mi taki bukiet kwiatów trafił w złe ręce. Oczywiście moge się mylic. Jestem przeciez tylko hejterem pewnej Gówniary. Wyobraziłem sobie jednak, jak autor takiej romantycznej sceny może mieć mylne pojęcie o tej dziewczynie. Czy mi go szkoda? Trochę tak, trochę nie. Cieszy mnie, że jest ktoś, kogo stać na taki gest, a z drugiej, że może to być kolejny bogaty cwaniaczek, co myśli, że przez ten gest będzie ,,jego''. A tak szczerze? Czy mi o to własnie nie chodzi? Może dostanie po nosie od losu.
PS; Dlaczego ciągle o niej pisze ? Bo nie potrafię sobie wybaczyć swojej głupoty i faktu, że dałęm nabrać się na jej słodka buźkę. I prędko sobie nie wybaczę
pół tysiąca
2012-05-05
500 komentarzy. Dziękuję. Napisałbym coś więcej, ale matura ustna z polskiego nie poszła za tęgo. Przepraszam.
przypadkowośc przypadkowości
2012-05-04
Przypadek? Chyba zacznę w to wierzyć. Nie wiem jak inaczej nazwać sytuację która dzis mi się przytrafiła. Co by było, gdybym pani sklepikarka 5 sek wczesniej znalazła długopis? Niby nic, ale gdyby ni te sekund, to jakiś koleś, który nagle na zakręcie, który jest ,,slepy'' [nie widac jego końca] przemierzył szerokośc jezdni na rowerze, znalazłby się na masce samochodu, którym jechałem. Szczescie? Nie, przypadek. Dzisiejsza matura też była przypadkiem. Po paru miesiącach znajomości Gówniary dostaję temat, w którym ja opisuję. Panna Izabela Łecka to taka Gówniara z literatury - kręci z każdym, żyje w złotej klatce, a na końcu [oby to było prorocze] dostaje kosza od Wokulskiego, który pokazuje miejsce tej dziewki w szeregu innych kobiet, raniąc ją jej własna bronią - chamstem i egoizmem. Chyba zyciem rządzi przypadek. Ile razy mnie taki ominał, pozbawiając mnie szansy na szczescie? Nie wiem. Ile razy przypadek decydował o mojej przyszłości? Za duzo. Czy to przypadek, że za moimi plecami własnie wychodzi Słonce ? Oczywiście.
Dwie drogi
2012-05-03
Człowiek chce sie rozwijać i robić postepy w swojej dziedzinie, jednak czasem dochodzimy do momentu, gdy przed nami staje ściana z napisem ,,nie dasz rady wyżej wskoczyć'' co wtedy? Wtedy zawracamy, szukamy innego potoku i płyniemy dalej. Od nowa budujemy jakośc wtedy. Jednak czesto spotkamy się krytyką innych ,,bo robisz coś gorszego''. Z drugiej strony powielać tylko poprzednie, sprawdzone przepisy to chyba nie o to chodzi w twórczości. Przypusćmy jednak ,ze robimy to samo ciagle, jakość jest wysoka... jednak znów pojawią się słowa ,,to było'' ,,kopia'' ,,może coś nowego?'' Wiec lepiej powielac stare schematy czy może jednak budowac coś nowego? To drugie. Najwyzej się nie uda. Tak zrobiła Luxtorpeda wydając drugi album - ciężki, nieradiowy. Zrobili coś innego. Gorszego, tak. Ale nie ugrzęzli w schemacie. Podobnie zrobił zespół Linkin Park wydając płytę ,,A thousand suns''
,,Masz pochlebcę, który łechce twoje ego Niby szczerze, ja nie wierzę, że to będzie coś dobrego Podpowiada, przytakuje, raz nagradza, a raz szantażuje Straszy, prosi, szepcze, krzyczy, mąci, godzi Lub rozpływa się w zachwycie Nie szczędzi dobrej rady i cedzi słodkie słowa I leje miód na uszy, przeżuć, wypluć, zwymiotować''
|